Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
Tarapaty nastolaty.
Minęło sześć lat. Wydaje się, że to mało, a mi się wydaje, że to był zupełnie inny świat...
2007-01-31 12:51  Wyniki.
7mego lutego wizyta u kardiologa w Koszalinie. Boję sie, bo jadę tylko z badaniami krwi (w dodaku b. kiepskimi) i pomiarem ciśnienia, innych badań brak.
Żeby mnie tylko nie zostawili w szpitalu...
W Koszalinie i tak mnie nie zostawią, bo większość przypadków kierują na Szczecin, na kardiologię dziecięcą.
Ale nie kraczę i nie rozpamiętuję tego wszystkiego, bo będzie tylko gorzej. Co ma być, to będzie. Szkoda mi tylko ferii, bo upływają pod znakiem lataniny po lekarzach.

Wyniki dzisiaj odebrałam, nigdy nie miałam takich kiepskich.
W moczu białko, cukier, bilirubina - nie wiadomo co jest, za trzy tyg. powtórka.
Krew - ogólna morfologia nie jest zła, ale OB mam 34 (prawie 3 razy przekroczone) i cholersterol całk. 199 (norma 180) oraz 19% HDL (norma powyżej 20%).

Ciśnienie 125/80 puls 108.
Ciśnienie w miarę, ale tętno za wysokie nadal.
Zobaczymy, co jest...

Napisze, jak będę wiedziała coś więcej, czyli po wzycie w Koszalinie.
Pozdrawiam ;*
2007-01-29 11:52  Po bilansie vol.2
Dzisiaj byłam u rodzinnej.

Ja:Pani doktor, tu jest kartka, moja kontrola ciśnienia...
Dr:O... 12tego za wysokie, 16tego za wysokie, 23ego za wysokie..
Ja:No wiem, i dlatego mam kartkę...
Dr:Bo ty za gruba jesteś! Spasłaś się to teraz masz!!!
Ja:...

Wypełniła mi formularz, dała mi skierowanie na 9 badań krwi + mocz.
Jest ok.

Dr:A jeszcze trzeba będzie jechać do Koszalina do kardiologa dziecięcego bo masz tachykardię za wysoką.
Ja:Ok...

Ja:Pani doktor, mogłaby mnie pani zważyć?
Dr:Tak, proszę, panie Krzywoń, może pan wejść.
Ja:eee...?

Ale w efekcie przez dwa tygodnie i 3 dni schudłam 2,5 kg.
Na 7 lutego mam wizytę u kardiologa w Koszalinie.
Zobaczymy, co będzie. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała zostać w szpitalu ;/
Jest po prostu super.!

Pozdro ;*
2007-01-27 23:53  Przegrałam.
Nie ma już nic, co mogłoby mnie powstrzymać.
Uświadomiłam sobie, że jestem tylko strzępem człowieka, którym byłam.
Czuję, że dłużej nie pociągnę...
2007-01-20 00:46  Tarapaty nastolaty.
Nie mam weny na twórcze pisanie.
Powiem krótko i zwięźle:
jeśli ktoś kiedyś poprzeczytaniu mojego bloga pomyślał, że jestem gówniarą - miał rację. Że jestem wulgarna? Owszem. Że niewiele wiem o zyciu? Ok.
Nie zgadzam się z jednym tylko: nigdy pochopnie nie oceniam innych. Żebym komuś zaufała, potrzeba czasu. Żebym kogoś znienawidziła- też muszę mieć powód. Tyle.

Jeśli kiedykolwiek kogokolwiek uraziłam moim pisaniem - przepraszam. Opisywałam to, co widzę, czuję, opisywałamświat z mojej perspektywy. A ja nie zawsze mam optymistyczne podejście do zycia.

Tyle.
Pozdrawiam.
2007-01-19 15:43  Nienawidzę jej.
Jak ona mogła?
Jak można robić czyjąś rodzinę ?!
Sucz. Osiągnęła swój cel.
Od tylu lat zabiegała o to, aż się spełniło.
W środę złożył wniosek o rozwód.
Szczęśliwi są w swoim towarzystwie ?

Kolejna rozbita rodzina.

Jakbym chciała jej to wszystko wygarnąć... Ale nie mogę, bo jeszcze 2,5 roku z mojego zycia zalezy od niej.
Kiedy ją spotykam, kiedy ją mijam... Mam ochotę przypieprzyć jej w tą uśmiechniętą mordę.
Zszedł by jej ten pełny triumfu uśmiech.
Może w łóżku jest dobra.
Ale w życiu jest NIKIM.
2007-01-18 19:24  To be or not to be ?
'Powoli przyzwyczajam się
Do swej nieobecności
Powoli przyzwyczajam się
Do swej bezradności i tak
Czasem sobie myślę że
Lepiej byłoby gdyby nie było mnie
A może nie
A może właśnie mylę się
I tak sobie myślę że
Wszystko czego pragnę czego chce
Spala się
Zanim wyciągnę po to ręce
Spala się'
....
happysad - odpocznijmy.


No właśnie...

'Dookoła ludzie chcą mnie oceniać
Nie widzą serca nie widzą duszy
Nie widzą tego co w mej głowie huczy
Co moje usta mówią a co moje odbierają uszy...'
DKA - Marzenia

A może właśnie mylę się ?
Może chcą dla mnie dobrze a ja się przeciwstawiam ? Nie wiem...
wiem tylko, że jestem w takim stanie, że ze mną tymczasowo nie da się nic zrobić. ;)
2007-01-17 21:40  Mmmmm... :)
Coś mi łazi po głowie.
Albo ktoś ;]

Ktoś ;)

A poza tym na matmie błysk. Aż nauczycielkę oślepilo.

I oczywiście tyle u mnie na osiedlu połamańców w każe wakacje łazi i wszyscy mają kule własne.
A jak przychodzi do pożyczenia, to nikt nie ma.
Spoko.
Na razie kuśtykam o własnych siłach ;]


Cya ;*
2007-01-16 14:18  No cóż.
RR:
pierwsze 143/93 puls 99.
po 5 min. 140/89 puls 105.
No spoko, do ferii mam jeszcze 3-4 razy iść na kontrolę a w ferie do lekarza i na badania.
Zobaczymy.

Ale mimo wszystko, mimo kolejnych małych problemików, oraz okropnego bólu kolana po wfie, mam zamiar osiągnąć swój cel. Mam zamiar zjechać na wadze do takiego stanu, gdzie będzie to nie za dużo, ale też NIE ZA MAŁO, czyli, że ok. 65-70 kg żebym miała. Myśle, że jest to wykonalne.

A jeszcze jak tylko skończą się problemy ze zdrowiem, wracam do teningów, na razie tylko na SKSy w szkole na rozgrzanie się, a już w okresie wakacyjnym chyba do klubu. Zobaczymy. Chyba, że to nie wyjdzie, to mam jeszcze inny plan, bo też kiedyś biegałam, ale przez problemy z kolanem przestałam, jeśli w końcu coś z tym zrobię, to zacznę znowu biegać, ale nie zawodowo, tylko dla relaksu. Wieczorkiem rundka epromenadą, ale to dopiero jak się ciepło zrobi i też wpierw będę musiała zacząć od szkolnego boiska ;] Żeby się nie forsować :D
I już oznajmiłam rodzicom, że wyjeżdżam na wakacje do cioci, bo nie mam zamiau kisnąć całe lato w domu. Powiedzieli, że wszystko zalezy od cioci. Ok. A tam w ogóle będę miała świetne warunki do wszystkiego: łagodniejszy klimat niż nadmorski, piękna okolica, blisko do miasta w razie czego... Na tydzień albo dwa oderwać się od rzeczywistości... ;) Pomarzyć dobra rzecz ;]

Pozdrawiam i pogody ducha życzę ;****
2007-01-15 20:38  RR.
Jutro na kontrolę RR.
Okaże się, co będzie ze mną dalej.

A poza tym zaczynam lubić moją szkołę, a przynajmniej klasę i część nauczycieli. Nawet tę sorkę od polaja zaczynam jakoś akceptować. I ona mnie...Tylko moja wychowawczyni... Ale to już inna bajka.
2007-01-13 20:58  Kocham to miasto...
...bo tu jest tyle policji.



Od wczoraj policja razem ze służbą celną i strażą graniczną kręci się po mieście, wczoraj poobstawiali gówne rondo i wszystkie drogi wjazdowe do miasta.
Dzisaj byłam na mieście... Szok. Na każdym rogu tajniaki (policaje w cywilach), w każdym sklepie tajnius, nawet pod osiedlowym kioskiem kręcił się klawisz. Każde osiedle obstawione, a moje już w ogóle... POd moim blokiem częśc w mundurach, część w cywilkach... Jakbym ich nie znała, to bym nie wiedziała, że to policjanci. Masakra. Jestem tylko ciekawa, na kogo się szykują... Znowu się okaże, że jakiś mój sąsiad był bandytą...
Ach, to moje miasto... Taka wiocha, a takie akcje się tu dzieją... ;]
2007-01-12 14:19  Ej, no... ;/
Wczoraj ten bilans, trala lala, powiedziałam mamie,że chcę stosować dietę itp. ok. Wczoraj już jakby jej się coś wkręciło. Cały wieczór łaziła i pierniczyła, że ona już mi dawno mówiła, że powinnam się wziąć za siebie. No kur.... ;/ Załamka, ale nic... dalej się trzymam... Ale mój tatuś tekst puścił.. 'Co odchudzasz się? Nieprawdopodobne'. No nie! Już bliska płaczu poszłam do łazienki, wykąpałam się, poszłam spać.
Myślałam, że dzisiaj będzie ok... Ale wróciłam ze szkoły i ta dalej truje... Młody siedzi w kuchni z nami a ta pieprzy jakieś farmazony, ja mówię, mamo, to są moje prywatne sprawy i nie każdy musi wiedzieć o tym. 'A ta, że co ja taka tajemnicza'... No super ;/
I ma do mnie pretensje, że z nią nie rozmawiam jak córka z matką.
No jasne. I co ja mam jej mówić ? Gdzie była przez 16 lat ? Gdzie była wtedy, gdy ją potrzebowałam ?! Wszystko, co jej kiedykolwiek powiedziałam, wygadywała ojcu. I tedraz dalej jest to samo, że niejednokrotnie wieczorem już 'śpię' a w pokoju za ścianą matka mówi ojcu o moich totalnie prywatnych sprawach.
Nie ma to jak dyskrecja. Oj, nie ma, nie ma..;/

A ciśnienie miałam dzisiaj 147/95. We wtorek znowu na mierzenie.
2007-01-11 16:24  Po bilansie.
No skoro i tak zostałam znaleziona, to wróciłam do starego tytułu.


A dzisiaj był bilans, bo wczoraj się nie załapałam, bo byłam na koncu listy.
Byłam tak wkurzona, tak zła, tak się bałam...
Ale było ok.
Naprawdę miło zaskoczona. PIelęgniarka w porządku, pogadałysmy .... Mam tylko problem z ciśnieniem, bo mam 132/75, czyli, że niby za wysokie... Jutro mam iść drugi raz na pomiar.
Poza tym, jak kobieta zobaczyła ile ważę, to kazała mi zejść z wagi i jeszcze raz wejść, bo nie wierzyła...
Ważę 87. ;/ Kobieta powiedziała, że na tyle nie wyglądam ;/ No to chyba coś nie tak jest... ;/
I jak zaczęła pytać, co jest i jak... Po kim mam budowę ciała itp. i pytała się o odżywianie... I wtedy już pękłam. ;/ Powiedziałam o wszystkim, o tym, że potrafię nie jeść, potem że jem kilka dni cały czas. O ona mi obiecała, że pomoże mi...
Kuźwa... Ja od 6 godzin chodzę i mysle, czy dobrze zrobiłam. Pierwszy raz miałam kontakt z kobietą... A tu już znowu we o mnie coś, czego nie wie prawie nikt.;/

Co jest ze mną nie tak ?!



A jeszcze wracając do sąsiedzkiej awantury, to wczoraj poszlam przeprosić sąsiadki.
Jedna, że ok, że w porządku.
A druga przegoniła mnie ścierą i słowami 'A pódzież ty mi stąd!!'.
O grubo...
2007-01-09 14:09  Cała ja 3.
Jutro bilans.
Nie chcęęęęęę... ;/
Jakaś baba będzie mnie oglądać.;/ Co ja małpa w zoo ?!
Nie lubię lekarzy, nie mówiąc już o różnych pseudospecjalistach. ;/


No i jeszcze... Hmmm...
Miałam bliskie spotkanie z ćpunem ode mnie z bloku ;/ Grrr... Zderzyłam się z nim u mnie na klatce schodowej. Myślałam, że w szał wpadnę... A on w jeszcze większy.;/
Zaczęłam się drzeć, że niech uważa jak chodzi, że panoszy się po dzielce, jakby nie wiadomo kim był. A on do mnie, że jak mam problem sama ze sobą, to żebym sobie jointa zapaliła, to problemy pójdą w h*j. I że jak czuję się niedopieszczona, to on mi może w tym pomóc, i że jestem poj***ana. Tak się darliśmy, że w końcu sąiedzi się zlecieli, a mi nerwy już na całego puścily, nawsadzałam jednej z parteru, że jak nie ma co robić, to niech do roboty idzie a nie za szpiega robi, a drugiej, że jak nie ma co robić, to pargingowych szukają w mieście. Może sie załapie. Jatka taka była, że mało co, to bym się na autobus spóźniła.
Jeszcze na koniec ta, co kazałam jej iść na parkingowego, powiedziała, że powie o wszystkim mojemu ojcu, a ja jej odpyskowałam, że mój ojciec kocha ją tak, jak psy dziada w ciasnym kącie.
Poszłam, jeszcze trzasnęłam drzwiami. Podobno rodzice już wiedzą... Ojciec wraca po 15, ale ja zaraz wychodzę, więc możemy się nie spotkać od razu... Ale myślę, że powinni być ze mnie dumni... Bo te dwie kobiety to cały czas dzwoniły po straż miejską, jak mój ojciec parkował pod blokiem, bo na parkingu nie było miejsca..
Niech już robią, co chcą..
Ja mam satysfakcję, że w końcu powiedziałam im wszystkim, co o nich sądzę...


{Wbrew pozorom, ja jeszcze zachowałam reszztki normalności}.
2007-01-07 20:58  Cała ja 2.
Rano się budzę...
Pół godziny leżę, zanim się zbiorę w sobie, żeby się podnieść. Jakieś sniadanie, łazienka... Uczłowieczam się. Nabieram rozpędu na cały dzień.
Południe w szkole...
Jakoś funkcjonuję. Chociaż z każdym dniem jest coraz gorzej, zaciskam zęby, jeszcze pół roku. Muszę wytrwać.
Popołudniu wracam do domu...
Nie ma dnia, żeby nie było kłótni o coś, bo łóżko nie zaścielone, bo szklanka w pokoju niewyniesiona, bo ubrania porozwalane...
Powoli opuszczają mnie siły.
Wieczór nad lekcjami, internet...
Siły odchodzą... Byle tylko zrobić niezbędne minimum, wykąpać się i iść spać.
Noc niespokojnych myśli i snów...
Modlę się, żeby następny dzień dla mnie nie nadszedł. NIe chcę kolejny dzień zmagać się z tym wszystkim. Nie mam odwagi skończyć ze sobą, lepiejby było, gdyby koniec nadszedł po cichu...

Nie potrafię rozmawiać normalnie. Od jakiegoś czasu zaczęłam się jąkać, nie dużo, ale trochę, trudno mi się wysłowić, trzęsą mi się ręce...
Nie wiem, gdzie szukać pomocy ?
Nie wiem, co robić. Dzisiaj dotarło do mnie, że ja sama nie dam rady...
Ech, ten kretyński wiek...


A jeszcze co u mnie?
-5 za album z WOKu
-średnia 3,53
-od 29 grudnia 2 kg mniej na wadze
-zmieniam kolor włosów, styl ubierania, muzykę.
-częściowo zmieniam otoczenie.

I to tyle...
2007-01-07 15:39  Cała ja 1.
Zmieniłam nazwę bloga.
Tak trzeba było.
Nie pytajcie, dlaczego. Tak musiało byc.
Może wrócę do starej nazwy, ale to za jakiś czas.
A tymczasem, pozdrawiam ;)
2007-01-06 22:42  Umyj uszy !.
POdczas krojenia sałatki jarzynowej:

-Mamo, jak się nazywają te biale buraki?
-Pastewne, a co ?
-Nie, nie o to mi chodzi...
-A o co?
-No, te... Takie podobne to buraków...
-Nie wiem..?
-No... kutwa? Prókwa?
-A, chodzi ci o brukiew?
-A... to brukwa ;]

__________________________________________________________
Oglądamy Kubę Wojewódzkiego:

-O, mamo, to ten, co w Leszczach śpiewa.
-No, to ten.
"A teraz przed państwem wystąpi Maciej maleńczuk"
-Nie, Natalia, to ten z Pudelsów...
-Z czego? Z Pudlów?
-Pudelsów. Idź dziecko uszy umyj, bo gorzej z tobą...


No cóż... Mój tata ma wadę słuchu, a ja mam ją po nim.
Słyszymy to, co chcemy słyszeć.
Ale jeszcze lepsza jestem od niego, bo ja słyszę to, czego słyszeć nie powinnam.
Stąd też moje dawne przezwisko, z wczesnego dzieciństwa, kiedy to na mnie mówili "GUMKA"...
Tylko bez skojarzeń proszę, bo to wywodziło sie od "gumowego ucha". ;)
2007-01-05 17:04  Moje bagno.
(...)
-Dlaczego mam dobre? Przecież się angażuję, jak mogę.
-Ja widzę, że się angażujesz, ale inni robią więcej.
-Ale pani sama przydziela funkcje.
-No i dlatego nie każdy ma tyle do zrobienia.
-To jest moja wina?
-Nie. Widocznie po prostu uważam, że nie wykonasz pewnych zadań.
-A zna mnie pani?
-Prawie nie.
-To dlaczego pani mnie od razu skreśla?
-Bo są osoby, które lepiej znam.

Rozmowa z wychowawczynią po wystawieniu ocen ze sprawowania.
A do tego zaliczyłam kłótnię z mamą.

Muszę odpocząć z dala od tego całego burdelu...
Bo zaczyna mi się nawarstwiać wszystko.
2007-01-03 19:39  Za każdym razem inaczej.
"Mimo wszystko czułam do ojca coś jak miłość i szacunek. Myślałam sobie, że o niebo przewyższa innych ojców. Ale przede wszystkim bałam się go. (...) Byli ojcowie, co leżeli pijani na ulicy albo na naszym placu zabaw. Tak bardzo mój ojciec nie upijał się nigdy. Zdarzało się też na naszej ulicy, że z okien leciały meble, kobiety wołały ratunku i przychodziła policja. A więc tak źle znowu u nas nie było."
Christiane F. "My, dzieci z dworca ZOO".

Czytam tę książkę po raz.... ósmy?! Nie wiem. Jak znudził mi się po piątym przeczytaniu Potter, tak ta książka nie nudzi mi się wcale. Za każdym razem dostrzegam jakieś nowe fakty, wskazówki.
Ten fragment, który zamieściłam, całkowicie odzwierciedla moje stanowisko jeszcze sprzed dwóch lat. Pamiętam to wypracowanie z 6 kl. podstawówki, kiedy napisałam, że dla mnie autorytetem jest mój ojciec.
Pieknie czasem powspominać.
_______________________________________________________
A jak po nowym roku? Hmmm...
Ostro się wzięłam za naukę, za siebie i w ogóle za wszystko.
W noc Sylwestrową powiedziałam sobie jedno zdanie: "Weź się Natalia za pysk i nie marudź". Póki co, trwam w tym.
W szkole... Hmmm, zobaczymy. Skończyłam album na WOK, ciekawe, co pani N. powie. Nastawiam sie na komentarz "Taki fajny temat, a tak go skaleczyłaś.". W piątek powinno się wyjaśnić, co z tego wyszło.
A wracając do mnie, unormowałam sobie porcje jedzenia. Na śniadanie jogurt, na obiad coś tam i kolacji niet.
Już wprowadziłam to w zycie.
A co do pisania książki - narazie jestem zbyt naladowana emocjonalnie, żeby napisać coś nadającego się do przeczytania. Ale w przyszłości?? Kto wie, kto wie... ;)
2007-01-01 14:33  2007.
Moje postanowienia:


-zacząć się uczyć.
-ograniczyć siedzenie przy kompie i w necie.
-skończyć ze 'smutnymi i przerażającymi' opisami na gg.
-przestać narzekać na to zycie.
-przestać przeklinać.
-zrzucić kolejne 5 kg.
-oszczędzać kasę na komórce.
-zacząć zbierać pieniądze na... Ot, tak, po prostu.
-znaleźć sobie na wakacje jakąś normalną pracę.
-przestać mieć myśli 'takie przerażające'
-przestać się ciąć.


To są moje postanowienia na 2007 rok...
Mam nadzieję,że chociaż część uda mi się zrealizować.

Hepi niu jer !.
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.