
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

walka a raczej bezradność wobec łuszczycy, zaniku mięśni. dysplazji stawu biodrowego, ostatnio boreliozy, częstymi zaburzeniami depresyjnymi...Mam też na codzień do czynienia u mojego towarzysza życia z prawdopodobnie wrzodem żołądka , uchyłkowością jelita ,odnowieniem kontuzji kolan, bólów kręgosłupa , epilepsją , cukrzycą, powikłaniami cukrzycowymi( żylaki, niegojące się rany), zapaleniem ścięgien . Do tego mama z demencją starczą ...Czy trzeba czegoś więcej? Dla zainteresowanych- jestem jantar... | 2006-01-26 09:08 pokrętne zdrowie(53) Jakoś nieciekawie na tym blogu ...Szkoda. Od nowego Roku bardzo mało osób pisze tu .Dlaczego ? Ja też zaniedbałam blog. Po prostu - dzieje się wokół mnie tyle niedobrych, smętnych, złych , kłócących sie ze zdrowym rozsądkiem, zawiłych rzeczy , że nie mam nawet ochoty na wchodzenie do neciku...Codziennośc odbiera ochotę na jakikolwiek ruch, posunięcie, krok. Zamknęliśmy się z Jurkiem w swoim mieszkaniu i wydaje nam się, że problemy rozwiążą się same. A raczej rozwiąże je rodzina. My chcemy już tylko świętego spokoju, niech sobie robią , co chcą. W tej chwili hydraulicy zakladają mojej mamie podlicznik na wodę. Po to , zebym nie naciągała jej na rachunki i w razie , gdybym nie płaciła za wodę (a i tak było, że przez 2 i 1/2 roku faktycznie nie placiłam ...) nie odcięli mamie wody. Tak postanowili członkowie mojej rodziny pod moją nieobecnośc w czasie Swiąt. I bez mojej wiedzy i zgody weszli w majestacie PRAWA ( przybijając na podaniu o licznik pieczątke kancelarii adwokackiej z Warszawy - wszyscy są prawnikami )do mojego prywatnego domu i porobili pomiary potrzebne do zainstalowania licznika...Mogłam nie wpuścić hydraulików , ale nie chcę użerać się z rodzinką. I tak robią mi wstyd w mojej mieścinie wydzwaniając po lekarzach, kontrolując moje księgi wieczyste, dopytując się o mnie w różnych urzędach i instytucjach, sprawdzając np. moje rachunki , rozliczenia , stan prawny i rożne inne rzeczy Jakże mam tego dość!!!Przez to, że rodzice 26 lat temu zdali na mnie w zamian za emeryturę dom - mam teraz same kłopoty... Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją, tym , że mieszkając zawsze z rodzicami - nigdy nie miałam żadnej prywatności , a o wszystkim , co robiłam , gdzie poszłam, kogo zaprosiłam - zaraz wiedziała cała rodzina. Nawet wyjazd do szpitala - według nich powinien być konsultowany z resztą rodziny... Aaaa!!! Mniejsza o to . Pozdrwiam wszystkich... komentarze: 5 Czytaj i dodaj nowy » 2006-01-11 09:47 pokrętne zdrowie(52) 10 dni nowego roku za mną. Z początkiem roku- iskierka nadziei, teraz znowu kompletny bezsens walki . W moim miasteczku powoli otwiera sie nowy szpital z wieloma oddzialami , w tym ortopedia, chirurgia, rehabilitacja, neurologia . Kilka dni temu dostałam skierowanie do tego szpitala- byłam cała w skowronkach, bo w końcu nie muszę jeździć do lekarzy do innych miejscowości- położą mnie na oddział i porobią wszystkie niezbędne badania, bo jak to w nowym ( niby nowoczesnym ) szpitalu bywa - wszystko nowe, dużo sprzętu, spore dotacje , walka o klienta ( czyli pacjenta) itp. Nim pojechałam do szpitala ( taksówką, bo to 6 km ode mnie , a transportu miejskiego nie ma żadnego!) zadzwoniłam , gdzie mam sie zgłosić. Dowiedziałam sie , że do ...poradni przyszpitalnej z wszelką konieczną dokumentacją medyczną niezbędna do położenia mnie na oddział! A ja naiwna myślałam , że to właśnie tam porobią mi badania!!!Przez telefon pokłóciłam się z samym ordynatorem ortopedii, bo kazał mi iść po skierowania do lekarza I kontaktu .Przecież mój problem polega na tym, że nikt nie ma zamiaru dać mi skierowania na rezonans, czy też tomografię komp. No, ale poszłam wczoraj i miałam szczęście, bo trafiłam na dyżur ordynatora. Wydębiłam od niego skierowanie na tomografię, tylko, ze nie na takim druku jak trzeba , więc jest nieważne . Druk trzeba dopiero pobrać tam, gdzie robią tomografię ( całe szczęście w mieście powiatowym , więc tylko 10 zł autobus , ale kilkugodzinna wyprawa dla człowieka sprawnego...), jechać z nim znowu do szpitala, żeby wypełnić, wrócić z tym do powiatu i czekać 2 miesiące w kolejce . Dobrze, że tylko 2 miesiące! A tomograf jest w szpitalu, ale z jakiś powodów nieczynny...Ale to nic ...Gorsze jest to, że lekarz stwierdził, że przy moim zaniku mięśni nie mogę mieć wstawionej endoprotezy cementowej ( czyli takiej refundowanej przez NFZ). Innych w szpitalu nie wszczepiają . A te inne trzeba sobie kupić i kosztują od 5 do 6 tysięcy . Jeśli nie ma sie pieniędzy , to zapisuje się w kolejce w wybranym przez siebie szpitalu i czeka przeszło 3 lata na operację ( a raczej na refundację porządnej endoprotezy) . A ja ? No cóż - nie mogę już czekać ani pół roku. Funkcjonuję tylko dzięki środkom przeciwbólowym i z każdym dniem jest coraz gorzej. Cdn. Pozdrawiam wszystkich ciepło... komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-01-06 09:05 pokrętne zdrowie(51) Rety, rety! Co sie porobilo? Gdzie podziali się wszyscy? Nie ma od Świat tylu znajomych... A może jesteście na innych blogach? Pozdrawiam serdecznie z przykrytej białym puchem mieścinki komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-01-03 10:13 pokrętne zdrowie(50) No i skasowało mi sie kilkanaście zdań. O tym , że od 3 dni mamy Nowy Rok, a ja bardzo boję się przyszłości , następnych 352 dni... Wczoraj wieczorem , siedząc obok Jurka, przeczytałam poprzedni wpis. Przeczytałam go JEGO OCZAMI i zrobiło mi się bardzo głupio. Bo pisząc o świętach, Warzszawie, powrocie do domu- pisałam wszystko w pierwszej osobie - JA...A przecież wszystko , co robiłam , wszędzie gdzie byłam , wszystko , co przeżyłam - robiliśmy, przeżywaliśmy, byliśmy razem , wspólnie . To przecież Jurek wszędzie towarzyszył mi, podtrzymywał na duchu, we wszystkim pomagał . Gdyby nie on- Swięta nie miałyby dla mnie w ogóle sensu. To Jurek nadał im sens i znaczenie. To dzięki niemu te święta były jednymi z milszych w ostatnich latach...I to własnie Jurek był ze mną , przy mnie , gdy wróciliśmy do zimnego mieszkania i zastaliśmy dość dziwną sytuację panującą w domu , gdzie pod naszą nieobecność - siostry za pomocą opłacanych ludzi - ustanowiły własne rządy... Potem był Sylwester. Skromniutki, cichutki, przy szklance piwa, zamiast szampana. Ale pełen ciepła i wspomnień sprzed roku. Rok temu w Sylwestra poznaliśmy się . Mieszkałam wtedy w wynajętej , skromnej kawalerce, w centrum miasteczka . Miałam inne życie , inne problemy. Nie przyszło mi do głowy rok temu, że ktoś zechce być ze mną , dzielić mój pokopany los, borykać się z moimi problemami zdrowotno- finansowo- rodzinnymi. A jednak... DZIĘKUJĘ CI JURKU ZA TEN WSPÓLNY ROK. I PROSZĘ O NASTĘPNY. BĄDŹ ZE MNĄ , PODZIEL SIĘ SWOJĄ POGODĄ DUCHA, SWOIM OPTYMIZMEM , POMÓŻ MI, KIEDY MNIE JUŻ NIE STARCZY SIŁ I WIARY. kOCHAM CIĘ PROMYCZKU ! komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » |